Glinka Ghassoul i Olej Arganowy od Atalla.pl

Witam, dzisiaj w tak piękny dzień poświęcony zadumie i modlitwie nie dodaje makijazu, żeby nie było zbyt wesoło :)
dzisaj recenzja maski Ghassoul i Olejku Arganowego. Opinia dzisiaj oparta nei tylko na moich odczuciach ale rownież na znajomej która złozyła zamówienie wlasnie w tym sklepie. Nie rozpisując się za bardzo zapraszam na recenzję :)

Maska Ghassoul

 Opakowanie:

Glinka zamknięta jest w estetycznym opakowaniu z żółtymi etykietami i metalowa zakrętką. Bardzo solidne, nie pękające. Bardzo wielki plus.

Pojemność opakowania to 150 gram, więc nie jest to mało i wystarcza na miesiąc stosowania.

Konsystencja:

Maska nie ma oleistej ani kremowej konsystencji. Jest po prostu produktem wysuszonym i sproszkowanym, aksamitnym w dotyku.

Zapach:

Zapach tego kosmetyku zupełnie nam nie przypadł do gustu. Jako, że jest to kosmetyk w 100% naturalny i nie perfumowany to zapach jest jaki jest. Dla mnie osobiście nie jest do zniesienia. Bardzo mocno duszący zapach który drażni moje nozdrza - jednak po zmyciu jest niewyczuwalna. Zapach maski podczas aplikacji jest wyczuwalny w łazience i jest to denerwujące.

Sposób użycia:

W niemetalowym naczyniu wymieszaj 1 łyżkę gliny z ciepłą wodą lub wodą różaną aby uzyskać gładką kremową pastę i nałóż na twarz i pozostaw na około 10 minut. Zmyj ciepłą wodą.

Łączenie maseczki jest bardzo proste i jej aplikacja również. Ja użyłam do nakładania maski specjalnego pędzla do tego przeznaczonego, dlatego maska nie spływała z twarzy i bardzo szybko zasychała.


Ideą tej maski jest głównie oczyszczenie skóry z zanieczyszczeń i poprawienie jej ogólnej kondycji jak również odżywienie jej i pomoc w leczeniu bardzo powszechnego schorzenia jak TRĄDZIK, WYPRYSK  czy  ŁUSZCZYCA.
Zaraz dowiecie się jak to naprawdę jest z ta maską....

Otóż moja znajoma posiada cerę bardzo suchą, pozbawioną blasku, szarą, delikatnie zniszczoną, z licznymi wypryskami, krostkami i taka naprawdę dziwna w dotyku. Nie jestem kosmetologiem więc nie wypowiadam się szczególnie dużo żeby nie wprowadzać nikogo w błąd.

Początkowo przez kilka dni efektów jakie miała dawać maska nie było zupełnie. Zero ożywienia, zero blasku, minimalnego niwelowania krostek - po prostu nic. Maskę tą znajoma stosowała 2 razy w tygodniu przez okres 6 tygodni.
Po jakimś czasie, dosłownie upływie kilku dni, można było zauważyć efekty działania glinki.
Wszelkie krostki zmniejszyły się prawie o połowę, pory zostały zwężone, nie występowały tak często zaskórniki. Skóra już nie była tak szara, stała się bardziej jędrna, nawilżona i oczyszczona.
Maska sprawdziła się w swoim działaniu. Czy glinka pomaga faktycznie przy leczeniu łuszczycy/trądziku , nie mogę się wypowiedzieć ponieważ nie była ona zakupiona w celu leczenia tych chorób tylko w celu wygładzeniu skóry i dodana jej blasku.

Żeby nie było że sama maska działa takie cuda. Dzięki rozmowie z właścicielami sklepu Atalla.pl i otrzymanym poradom do kompletu zamówiłyśmy oryginalny olej arganowy z Marocco.






Jak widać olej zupełnie tego samego producenta co glinka  - tak żeby było do kompletu :)

Zbawienne właściwości oleju arganowego nie muszę przedstawiać ponieważ wszyscy już dobrze wiemy o jego zaletach i szerokim zastosowaniu. Olej używany w tym przypadku był głównie na twarz zaraz po zmyciu glinki Ghassoul i również przyczynił się do niesienia pomocy skórze. Również dodał blasku jak i nawilżenia skórze, a co najważniejsze spłycił zmarszczki mimiczne i w okolicach skroni.

Podsumowując, powyższe kosmetyki to duet wspaniały i bardzo skuteczny. Polecam wszystkim szukającym dobrego oczyszczenia skóry i nadania jej blasku. Co prawda nie każda cera jest taka sama i nie zawsze dany kosmetyk pomoże w każdym przypadku jednak nam pomógł i bardzo się z tego cieszymy :)


Zapraszam do sklepu internetowego www.atalla.pl 
do zakupu glinki Ghassoul w cenie 45zł i oleju arganowego w cenie 20zł :)



13 komentarzy:

  1. No taka maska to chyba by mi się przydała :)

    OdpowiedzUsuń
  2. chętnie bym spróbowała, jednak najpierw zużyję swoje glinki: marokański z Synesis i YR i pomyślę nad zakupem innej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też uważam, że ten duet jest niesamowity. Używam czerwonej glinki (moja aż tak nie śmierdzi, bardzo delikatny zapach) z olejkiem arganowym. Krostki szybko znikają, ranki szybko się goją. No i buzia jest taka promienna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm....duet o którym nie słyszałam a ewidentnie warto się nim zainteresować, dodaję stronę do linków i w przypływie gotówki chętnie spróbuję. Nie mam wielkich problemów z cerą, jest raczej przesuszona, ale jeśli olejek arganowy ma dodać jej blasku, jestem jak najbardziej na tak, czemu nie wypróbować?

    W kwestii moich włosów Gosiu, sama nie wiem, czy rosną, też ciężko jest mi to ocenić, na pewno się troszkę boki wyrównują, chociaż i tak wiele zależy od tego, jak je ułożę. Dziękuję za opinię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z przyjemnością wypróbuję ten duet!
    ♥ ♥ ♥ ♥
    POZDRAWIAM:*
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. ciekawy duet. nigdy nie miałam tych kosmetyków, ale z chęcią wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. wow ciekawy zestaw;) rzadko wierze ze takie rzeczy sprawiają "cuda" na twarzy ale jak tak zachwalasz to moze i sama się skuszę;))

    OdpowiedzUsuń
  8. ale fajne rzeczy :) olej bym przygarnęła na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. hmmm ja jestem ogromną fanką glinki Ghassoul - ale moja jest zielona i nie pochodzi z Maroka - może dlatego ma zupełnie inny zapach - nie taki jak opisujesz (cenę też milszą o dziwo)
    bardzo podoba mi się nowy wygląd bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  10. duet idealny :) wszytsko co naturalne brzydko pachnie :P ale za to jest dobre w dzialaniu :D :P

    OdpowiedzUsuń